Dotykając spokoju, radości, czasem smutku, czyli o psychosomatycznych aspektach masażu

Terapeutami, praktykami do których zwracają się ludzie najczęściej zarówno w sytuacji przeciążenia, długotrwałego stresu, przewlekłego napięcia, odczuwalnego zwłaszcza na poziomie fizycznym, bólu, urazów, ograniczenia ruchomości, są masażyści, fizjoterapeuci i inni praktycy. Podkreślając praktycy, dlatego że nie tyle zlecają zabiegi, ale je wykonują. Podobnie w sytuacji polepszenia ogólnej kondycji, elastyczności, modelowania, ujędrniania, liftingu czy uzyskania efektu naturalnej, pełnej życia twarzy. Inny aspekt to odnowa psychofizyczna oraz co także istotne chęć rozwoju osobistego.

Inna strona, kwalifikacje i kompetencje

Pomimo rosnącego zaufania do psychologii oraz pracy terapeutów reprezentujących różne kierunki, także instruktorów, trenerów indywidualnych, skupionych w pracy na psyche, motywacji, itd. równolegle wzrasta zainteresowanie zabiegami, sesjami na poziomie soma, ale z dodatkowymi możliwościami i oczekiwaniami. Czasem oczekiwania pozornie tylko wykraczają poza podstawowe cele zabiegów oraz środki, metody, czyli „narzędzia terapeutyczne” danej grupy zawodowej. Coraz bardziej liczą się nie tylko podstawowe kwalifikacje, ale dodatkowe kompetencje.

Deklarują praktykę w ramach nie tylko szeroko pojętej fizjoterapii, czy naturalnych metod prozdrowotnych, ale także bezpośrednio lub pośrednio w ramach nurtu body work.

dotyk w terapii i komunikacji

dotyk w terapii i komunikacji interpersonalnej

Warto już na wstępie zaznaczyć, iż nie chodzi tu absolutnie o oczekiwanie czy proponowanie „zastępczej” terapii, ani o przekraczanie swoich kwalifikacji.

Temat dotyczy świadomości, iż do przeciążeń, urazów, ograniczeń, dochodzi z wielu powodów i wpływają na to nie tylko czynniki fizyczne. Nawet drobne urazy fizyczne które powstają w trudnym dla człowieka stanie psychicznym, mogą być zupełnie różnie odczuwane. Później w zależności od stanu psychicznego, emocji, bywają łatwiejsze lub trudniejsze do leczenia i vice versa, tj. dolegliwości natury fizycznej wpływają na stan psychiczny pacjenta.

O ile w miarę oswoiliśmy się z pojęciem psychosomatyka, wpływ stanów psychicznych na stan fizyczny, o tyle zrozumienie tych zależności w drugą stronę jest dalej sporym wyzwaniem.

Jednym z głównych wyzwań jest zrozumienie, jak w ogóle rozpocząć?

Z jednej strony mają miejsce reakcje psychosomatyczne, ale też somatopsychiczne.

„Na zabiegi zacząłem chodzić z powodu przeciążenia w pracy, ale to mnie także uspokaja, potrafię się lepiej skupić, choć nikt mi tego wcześniej nie sugerował”.

Pracujący z człowiekiem bezpośrednio dotykowo (masaż, praca z tkankami miękkimi, nurt body work czyli praca z ciałem lub też poprzez ciało) musimy sobie uzmysłowić, iż człowiek przychodzi z całym bagażem doświadczeń (nie zawsze dosłownie pacjent, w zależności z jakimi oczekiwaniami się pojawia). Bierzemy pod uwagę zastosowanie dotyku jako narzędzia w terapii, sesji, zabiegach, ale i jego rolę w komunikacji interpersonalnej.

Spontaniczna chęć rozmowy, czyli obserwacje z praktyki.

” Chciałabym porozmawiać, ale tak bez analizowania i oceniania, rozumie pan?”

Podstawowa różnica polega na tym, iż czasem niektórym łatwiej się otworzyć w rozmowie spontanicznie, pomimo że głównym zadaniem jest np. zabieg terapeutyczny dotyczący kolana, grzbietu czy twarzy. Inni zaczynają rozmawiać podczas zabiegów profilaktycznych, głęboko relaksacyjnych, pielęgnacyjnych, jeśli czują się bezpiecznie i rodzi się zaufanie. Sporo rozmów rozpoczyna się zwłaszcza w prywatnej praktyce, gdzie jest na to odpowiednia ilość czasu.

Pacjenci czy klienci (zabiegi prozdrowotne, terapia, relaksacja, profilaktyka, rozwój) odczuwając odpowiednie relacje, przekonanie, przychylne warunki, zaczynają czasem rozmowę w najmniej oczekiwanym momencie. Na tym poziomie naszym zadaniem jest przede wszystkim wysłuchanie, obserwacja, ale nie oceniamy i nie doradzamy.

Rosnący deficyt zaufania ogólnospołecznego odczuwalny także w osobistych relacjach partnerskich, rodzinnych, potrzeba bezpieczeństwa, a czasem po prostu potrzeba rozmowy, czy samo wysłuchanie, niesie ze sobą także inne oczekiwania, niekoniecznie stricte zawodowe, ale po prostu czysto ludzkie. Wtedy zwłaszcza potrzebna jest dyskrecja! Przy czym dyskrecja zawodowa powinna iść w parze z tą z zakresu życia prywatnego.

Praktykując w gabinetach, u klientów w domu, czy na terenie firm, prędzej czy później, terapeuci są świadkami relacji naszych klientów z innymi osobami, partnerami, w domach z osobami najbliższymi lub pozostającymi w innych relacjach np. w firmach, w pracy.

Bez względu czy zgłasza się do nas osoba z problemami narządu ruchu, po urazie, zabiegu chirurgicznym, w silnym stresie, w wypaleniu zawodowym, potrzebuje uwolnienia napięć, czy oczekuje profesjonalnej relaksacji, bądź też zaradzenia problemom zdrowotno-estetycznym, przychodzi z całym bagażem własnych doświadczeń, przeżyć, bywa że i traumy o różnym źródle i nasileniu. Warto o tym pamiętać bez względu na profesję którą wykonujemy.

Na tyle na ile jest to możliwe, wykonujemy zabiegi prozdrowotne przede wszystkim na poziomie fizycznych, a inne aspekty w przypadku naszych profesji, pozostają raczej w relacji: człowiek-człowiek, a nie terapeuta-pacjent. Inaczej mówiąc pozostają poza ramami kontraktu. Bierzemy pod uwagę różnorodność dolegliwości, a jeśli osoba ma potrzebę rozmowy to rozmawiamy. Powinniśmy to uszanować, zwłaszcza jeśli nie dotyczy to stricte zakresu zabiegów związanych z naszym zawodem, kwalifikacjami.

W tożsamości zawodowej należy zrozumieć pewne ważne elementy. Wpierw warto uświadomić sobie, iż sam fakt, że klient zdecydował się i pojawił w gabinecie, w wielu przypadkach jest już dla niego sukcesem, wymagało niełatwej decyzji. Bardzo często ktoś chce się po prostu położyć i zachowuje się zupełnie biernie podczas zabiegów, sesji. Niekoniecznie chce słuchać o innych metodach, terapiach, jak być bardziej aktywnym, jak zmienić dietę, co ćwiczyć itd. Ma prawo do takiego nastawienia, a my możemy próbować je zmienić, jeśli jednak dostrzegamy opór, uszanujmy jego wolę, pracujmy na tyle efektywnie na ile da się w danej sytuacji.

W pracy fizjoterapeuty, osteopaty, lekarza, czy z drugiej strony wspomnianych na wstępie psychoterapeutów, wygląda to nieco inaczej, niż w pracy masażystów.

Czy jest to łatwe wyzwanie?

masaż i subtelny ruch podczas sesji IMBW

Pracując z napięciami np.: w obrębie głowy, zwłaszcza twarzy, powłok brzusznych czy grzbietu lub stóp, możemy zaobserwować pojawiające się chwilowo podwyższone napięcie, reakcje na masaż lub na sam dotyk. W jakich warunkach dochodzi do uwalniania napięć? Bywa że pacjent w takim właśnie momencie zaczyna rozmawiać o trudnych lub radosnych dla niego sprawach. Inni odwrotnie, milczą niemal przez cały zabieg czy sesję, bo mają taką, a nie inną potrzebę. Praktycy są tego świadkami.

Podstawą jest takie skupienie, aby odczuć jak najbardziej subtelne reakcje, nie tylko na masaż, ale właśnie na sam dotyk, minimalny ruch czy też preferencje w ułożeniu ciała w czasie zabiegu, synchronizację z oddechem podczas subtelnych ruchów. Potrzebna jest konsekwentna praca: warstwowo, miękko, głęboko, bezboleśnie, ale odczuwalnie.

Trudno także określić dokładną „mapę” napięć, protokół postępowania, czy precyzyjnie przewidzieć reakcje podczas uwalniania napięcia. Nie ma schematu zabiegu, ale jest konstrukcja na której budujemy zabieg. Indywidualne podejście i praktyka uczą, iż zastosowanie od razu środków poślizgowych, olejków czy innych preparatów, pozbawia nas na wstępie wielu cennych, także psychosomatycznych informacji co do kondycji i reakcji skóry: temperatury, suchości, elastyczności, reakcji na dotyk, przeczulic lub odwrotnie miejsc ze zmniejszoną wrażliwością, nadpotliwością, utrudnione testy w przesuwaniu, rolowaniu skóry, restrykcje tkankowe, czy silniejsze reakcje psychosomatyczne: awersja do dotyku, oddalanie się, ponowne napięcie.

Fakt, że na dane dolegliwości wpłynęło wiele czynników, niech pozostanie w świadomości jedynie pacjenta i naszej, nikogo więcej. A jeśli ktoś postronny już zapyta: czy znasz się z tą osobą, nasza odpowiedź powinna jedynie odnieść się do stwierdzenia, tak znam.

Cel, powód, sposób korzystania z zabiegów pozostaje tylko w naszych relacjach. Dotyczy to tak samo sytuacji, kiedy pojawia się ktoś z rekomendacji osób trzecich.

Czy rozmowa podczas zabiegów ułatwia cokolwiek?

Można to zaobserwować zwłaszcza podczas dłuższych zabiegów, następująco. Jeśli praktyk deklaruje przykładowo: A u mnie to pacjenci od razu zasypiają, znaczy to że niewiele jego zabiegi wpływają na świadomość klientów, klientek. Owszem może jest przyjemnie, osoba na jakiś czas zrelaksuje się, ale to wszystko. Przespane zabiegi zdarzają się, zwłaszcza w sytuacji dosyć dużego przepracowania, zmęczenia, ale to nie jest cel sam w sobie.

Jeśli pacjent spontanicznie ma potrzebę rozmowy w trakcie naszych zabiegów, to rozmowa zdecydowanie mu pomaga, jednakże pod tym właśnie warunkiem, kiedy inicjatywa rozmowy wychodzi od niego. A my jak to tylko możliwe słuchamy, ale w skupieniu wykonujemy swoje podstawowe zadania, na poziomie fizycznym, taki jest główny poziom.

Dotykając spokoju, radości, czasem smutku, żalu

Raz jesteśmy świadkami, ba dotykamy osoby która jest spokojna, radosna, jej ciało pulsuje, energia krąży, są pozytywne reakcje na poziomie skóry, inna wilgotność, temperatura, mniejsze restrykcje tkankowe. Łatwiej, miękko, warstwowo pracujemy z głębszymi tkankami.

Bywa także trudniej, kiedy smutek, przeżycia, powodują zamykanie się w sobie, co sprawia, iż nie jesteśmy w stanie głębiej pracować. Wyczuwalny jest opór, a zbyt głębokie techniki powodować mogą odwrotny skutek, rozdrażnienie, napięcie. Tu nie ma miejsca na z góry zaplanowany schemat zabiegu. Pracujemy ze szczególnym wyczuciem subtelnych reakcji.

Z perspektywy długoletniej praktyki zawodowej, jesteśmy świadkami jeszcze trudniejszych sytuacji jak chwilowe wyrażanie emocji, stan silnej ekspresji czy obserwacje reakcji np.: na otrzymane informacje telefonicznie akurat tuż przed zabiegiem. Dotykając odczuwamy różne reakcje, napięcie, awersje do dotyku, nadwrażliwość, czasem prośba jedynie o częściowy masaż pomimo że problem jest gdzie indziej. Zdarza się także, że rozmowa jest odwróceniem uwagi od nieakceptowanych partii ciała, z którymi akurat pracujemy.

Inne osoby przeciwnie, skupiają uwagę i całe swoje zaangażowanie także podczas dodatkowych  zajęć na wybranych partiach ciała, podczas masażu, ćwiczeń, pracy nad sobą.

W podanych powyżej sytuacjach, pracujemy bezpośrednio na podstawowym poziomie fizycznym. Na ile ma to wpływ pośrednio na inne poziomy: psychiczny (emocjonalny, mentalny), czy aspekty pracy, trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Byłoby tutaj potrzebne studium przypadków, ale artykuł ten nie ma naukowego celu, jedynie poglądowy, informacyjny.

Po ludzku zwyczajnie obserwujemy, służymy pomocą, rozmowa to bardzo cenna rzecz. Jednakże pamiętamy jaki jest główny cel zabiegów i jakie są relacje z naszymi klientami.

Kiedy w szczególny sposób powinniśmy zwracać uwagę na psychosomatyczne aspekty w pracy masażysty, w drugiej części artykułu. CDN …

Artykuł poglądowy Piotr Szczotka masażysta w drodze www.piotrszczotka.pl

Więcej informacji w podobnym temacie także na:

http://www.bodyworker.pl/1_6_integracyjny-masaz-body-work.html

 

 

Reklamy

Informacje o bodyworker pl

Masażysta, praktyk, promotor zdrowia, autor artykułów i książek, propagator masażu w nurcie body work w mediach, wykładowca na kongresach i szkoleniowiec. Gabinet Bodywork Piotr Szczotka, praktyka w gabinecie, w firmach, domu
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s